Uwaga! Już 16 czerwca nastąpi zmiana adresu siedziby Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.
Prosimy o kierowanie korespondencji na nowy adres:

Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Aleje Jerozolimskie 142A
02-305 Warszawa


Strona, którą oglądasz jest statyczną, archiwalną wersją serwisu. Żadne elementy dynamiczne (np. wyszukiwarki) nie funkcjonują. (Zamknij komunikat)

FRSE DG Edukacja i Kultura

Tytuł projektu:
ARTERY workshop – Art Education Therapy. Social Skills for Vulnerable Groups (Karina Boguń)
Program: 
Kompetencje kluczowe: 
porozumiewanie się w językach obcych
umiejętność uczenia się
kompetencje społeczne i obywatelskie
Numer projektu : 
2012-2-PL1-GRU03-29277
Okres realizacji: 
02.09.2012 - 09.09.2012
Cele projektu: 

Lubię ludzi. Interesują mnie ludzie. Lubię z ludźmi pracować. A zwłaszcza z takimi osobami, które w życiu mają nieco trudniej – poprzez swoją niepełnosprawność, zmniejszone możliwości, ograniczające środowisko, w którym żyją. Tacy ludzie zawsze zmuszają mnie do refleksji, że jestem szczęściarą, bo być może dostałam od losu więcej niż inni. I, że moim obowiązkiem jest dzielenie się potencjałem, doświadczeniem, umiejętnościami, wykorzystanie tego, co mam dla dobra innych. Taka postawa wymaga ode mnie ciągłego rozwoju, poszukiwania coraz lepszych i skuteczniejszych metod pracy, inwestowania w siebie, aby móc pomagać innym. Dlatego z radością podjęłam trud aplikowania o środki na udział w kursie ARTERY – Art Education Therapy. Social Skills for Vulnerable Groups. Stwierdziłam, że poprzez udział w nim dodam nowe doświadczenia i wiadomości do tego, co już wiem i umiem, a z równania otrzymam nowe, kreatywne metody pracy z osobami o mniejszych szansach. Kurs ten potraktowałam jako inspirację. Miałam okazję obserwować innych uczestników i trenerów, którzy, pochodząc z tak różnorodnych obszarów zawodowych, dzielili się swoimi nowatorskimi metodami pracy. I pomimo tej różnorodności, a może właśnie dzięki niej, okazało się, że jeśli jesteśmy gotowi do porzucenia wypracowanych, sprawdzonych schematów myślenia i możemy dostrzec potencjał w ludziach tam, gdzie go wcześniej nie zauważaliśmy. Jesteśmy bardziej wydajni i efektywni. Bardziej cieszy nas praca. Kurs ARTERY udowodnił, że można pomagać innym w bardziej angażujący sposób, łącząc dziedziny życia na pozór niemające ze sobą wiele wspólnego, a zwłaszcza niebędące utożsamiane z pracą z osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym: naukę o kolorach, teatr, literaturę, taniec, lalkarstwo, sztuki plastyczne. Bardzo cennym doświadczeniem był również fakt, że właściwie od początku uczestnicy kursu na równi z organizatorami-trenerami byli traktowani jak eksperci w swoich dziedzinach, stali się współprowadzącymi zajęcia. Zniknęła bariera trener – uczestnik kursu, wszyscy tam uczyliśmy się od innych i uczyliśmy innych.

Działania (metody) realizowane w projekcie: 

Dużo radości dostarczyło mi przygotowanie: wybieranie z katalogu najodpowiedniejszego kursu, wypełnianie formularzy aplikacyjnych, odświeżanie wcześniejszych doświadczeń zawodowych, organizowanie przelotu, zbieranie informacji o Perugii i Włoszech. Już wtedy rodziła się ekscytacja, głód nowości, oczekiwanie na wrażenia. Rodziły się też pytania, czy efekty kursu zrównoważą włożony w przygotowania trud. Najważniejsze, i chyba najtrudniejsze, było zrobienie tego pierwszego kroku, czyli podjęcie decyzji, że wchodzę w to, że chcę spróbować, że rezygnuję z czegoś innego i poświęcam ten czas na przygotowanie aplikacji, aby jak najbardziej zwiększyć swoje szanse na otrzymanie dofinansowania kursu.

Osiągnięte rezultaty i produkty końcowe: 

Udział w tym kursie nie tylko wzmocnił mnie jako pracownika, ale był też okazją do poszerzenia doświadczenia życiowego. Nauczyłam się, jak być lepszym pracownikiem, ale przede wszystkim, jak być lepszym człowiekiem: bardziej tolerancyjnym i otwartym na inność, czerpiącym radość z różnorodności, nawiązującym nowe przyjaźnie z ludźmi z drugiego krańca Europy. Kurs ten był okazją do przełamywania barier i obaw wynikających z kontaktu z innością. Okazywało się wręcz, że ta inność jest fascynująca i chce się jej więcej. Nie można też zapomnieć, że kurs był okazją do posługiwania się językiem angielskim, którego nie mam niestety okazji używać w codziennej pracy. Te doświadczenia i umiejętności we współczesnym świecie są niezbędne. Dorastałam w ograniczających czasach komunistycznych, które pozbawiły mnie możliwości poznawania świata inaczej niż przez książki czy wyselekcjonowane filmy. Teraz korzystam z szansy, jaką dają fundusze unijne, i nadrabiam pokoleniowe zaległości w stawaniu się pełnoprawnym i aktywnym obywatelem Europy i świata.

Kurs, w którym uczestniczyłam, wzbogacił mnie też pod względem towarzyskim (poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi kontakt utrzymuję do dziś), zawodowym, językowym, kulturowym i duchowym. Bo nie można pozostać obojętnym na historię zapisaną w murach i na ulicach średniowiecznej Perugii, na umbryjskie pagórki w kolorach, które trudno nawet opisać, na kuchnię włoską, która była rozkoszą dla podniebienia, na słyszany na ulicach język włoski, który pobrzmiewał melodią w głowie nawet w czasie snu. Wystarczyło mieć otwarte zmysły i chłonąć: bogactwo i piękno świata jest ogromne i zostawia niezatarty znak w naszych wnętrzach – już na zawsze.

Upowszechnianie rezultatów projektu: 

Strona www: www.arteryproject.eu

Wykorzystywanie rezultatów projektu - wartość, użyteczność, trwałość rezultatów: 

Jadąc do Włoch, chciałam dowiedzieć się przede wszystkim, jak skuteczniej i bardziej nowatorsko pracować z ludźmi zagrożonymi wykluczeniem społecznym. Szukałam nowych inspiracji. Miałam też nadzieję na poznanie nowych technik pracy poprzez wymianę doświadczeń z innymi profesjonalistami, co zamierzałam wykorzystać, prowadząc po powrocie do Polski szkolenia przeznaczone dla kadry pracującej z osobami niepełnosprawnymi i chorującymi psychicznie. Oprócz tego chciałam zobaczyć Włochy – to był mój pierwszy wyjazd do tego kraju.

Kurs dał mi więcej, niż zamierzałam osiągnąć. Udało się to dzięki temu, że chłonąc, z całą otwartością przyjmowałam to, co wyjazd mi oferował. Nie czekałam, aż ktoś przyjdzie do mnie, proponując mi nowe informacje i doświadczenia. To ja wychodziłam naprzeciw i ze wszystkich sił czerpałam z danej mi szansy. Takie podejście utwierdziło mnie w przekonaniu, że świat ma wiele do zaoferowania tym, którzy chcą brać. I że ja mogę! Że jest we mnie potencjał i możliwości do korzystania z życia oraz do dzielenia się tym z innymi.

W tak aktywnym uczestniczeniu w kursie pomogło mi moje wcześniejsze doświadczenie życiowe i zawodowe, które zdobyłam, mieszkając i pracując przez kilka lat za granicą. Obecnie mieszkam w małej miejscowości, w której życie płynie wolniej, wszyscy się znają, a kontakt z obcokrajowcami można mieć, obserwując ich przez kilka minut, gdy z aparatem fotograficznym w ręku zwiedzają nasze miasteczko. I dlatego tak bardzo sobie cenię możliwość bezpośredniego kontaktu z przedstawicielami innych krajów i kultur, bo to jedna z najważniejszych rzeczy, które przywiozłam ze sobą z pobytu za granicą: im bardziej różnorodni ludzie i poglądy, tym bardziej możemy się od nich uczyć, czerpać inspirację i motywację do podnoszenia jakości własnego życia.

Udział w tego typu działaniach to moje własne przeciwdziałanie wypaleniu zawodowemu, które w pracy w pomocy społecznej, w pracy z klientem trudnym i szczególnie wymagającym, zdarza się częściej niż w innych dziedzinach życia. Dlatego szukam ciekawych przedsięwzięć i inspirujących ludzi, z którymi kontakt odświeża moją pasję do pracy, pomaga przezwyciężyć trudności, motywuje do pracy nad sobą i samodoskonalenia.